Pielgrzymka, Doświadczanie Domu Eamesów

J. Paul Getty Trust Przechodzę obok domu Eamesów prawie codziennie z prędkością około 35 mil na godzinę w drodze do PCH, piasku, fal, podziemnych tuneli i strefy tsunami, gdzie LA wyśmiewa śmieci na miejskiej plaży , gdzie Westside dochodzi do logicznego wniosku. Czasami ruch jest cofany tak wysoko na wzgórzu – w końcu to jest Los Angeles – że siedzę nieruchomo i sąsiaduję tam, gdzie powinien być dom, ale nie mogę tego zobaczyć. Słucham silnika, radia, dźwięku śmigłowców i dmuchaczy do liści. Dom milczy gdzieś za ścianą gęstej tropikalnej flory. Moja pierwsza wizyta w tym domu była wtedy, kiedy ledwie myślałem o architekturze. W pewnym sensie było to moje wprowadzenie do możliwości, że ktoś może zrobić architekturę, że jest to coś, do czego można odnieść sukces. Był to optymizm na rynku nieruchomości, uważany raz za solidną klasę średnią. Nieprawdopodobnie lekki, a nawet malarski, jak kompozycja Mondriana, siedzi na idealnie przyzwoitym amerykańskim dziedzińcu, jak delikatny szkielet ptaka siedzącego nad Pacyfikiem. Dom jest rodzajem miejsca pielgrzymek dla ludzi architektury, którzy przybywają z całego świata, aby go doświadczyć. Jako flagowy dom pod inicjatywą Conservating Modern Architecture Initiative Getty Conservation Institute, kuratorzy wyglądają tak, jakby Charles i Ray Eames właśnie wyszli na rynek. Choć wygląda to przyjaźnie i wygodnie, jest to w pewnym stopniu zbyt piękny obiekt, aby wyobrazić sobie typową, szaloną, zapracowaną na punkcie życia, nadopiekuńczą rodzinę mieszkającą w tym kraju. Gdzie mieszkałyby niani w pełnym wymiarze godzin i jak by to oczyścić. Jest to bardziej rodzaj domu, który można by dokładnie wyczyścić na swoim własnym, aby pozostać w kontakcie z jego działaniami i szczegółami. Stworzony w ramach Programu Studium Przypadku, został zaprojektowany z myślą o właścicielach. Miało to być niedrogie, nowoczesne życie , o czym pisał ostatnio artykuł Los Angeles Times . Obecnie istnieje w przeciwieństwie do stiukowych potworów, które mają i nadal rosną w sąsiedztwie. W dzisiejszych czasach pośrednicy i właściciele nieruchomości chcą o wiele więcej ze swoich domów. Eames jest jednak bardziej zen, więcej. Mniej znaczy więcej .. Było to przewidywane w późnych latach czterdziestych, kiedy rodziny wymagały znacznie mniejszej powierzchni, by być szczęśliwym i znacznie mniej obiektów materialnych, mniej dzwonów i gwizdów. To było zanim kultura konsumpcyjna, teraz silnik amerykańskiej gospodarki, naprawdę wystartowała. Dom ucieleśniał centralną pozycję klasy średniej zrób-to-sam. . J. Paul Getty Trust Teraz jest to pomnik tego, wizyta ludzi, którzy wciąż żyją, szukając pomysłów i inspiracji, by spojrzeć na coś, co zadziałało, ale teraz już nie pasuje. A może pasuje. Czy mogłaby tam mieszkać współczesna rodzina. Może powinniśmy spróbować. Chciałbym, aby rodzina przeniosła się do Eames, abyście, póki wyruszyliście w swoją architektoniczną pielgrzymkę do przeszłości, zobaczylibyście tę rodzinę mieszkającą w domu, sprzątającą, idącą do łazienki, zabierającą książkę z półki. Byłoby to jak ożywione zdjęcie Juliusza Shulmana, ale odmieniane i aktualizowane. Przy krawężniku będzie wifi i hybryda. Albo, jeszcze lepiej, po prostu zarejestruj rodzinę, aby zamieszkać w domu i udokumentować swoje doświadczenia, a nawet telewizyjny reality show. Nazywa się. Żywy Eames. i byłby w tym pokazie, w którym rodziny próbowały żyć tak, jak w czasach frontowych. Podąża za rodziną, która stara się być klasą średnią w stylu lat pięćdziesiątych. Nie ma niań, nie ma wifi, nie ma hybrydy. Kupuj-własne-artykuły spożywcze w rodzaju lat pięćdziesiątych ślad, który inspirował świat; trwałość, zanim nastąpił zielony. Ale jeśli to zbytnio nostalgiczne, moglibyśmy mieć tam rodzinę i zobaczyć, co się dzieje bez zbytniej sztuczności lub pisania scenariuszy. Niech Martha Stewart przeprowadzi się i zrobi tam swój program. A może, Getty, niech ja i moja rodzina będziemy tam mieszkać przez rok (lub kilka, jeśli będziemy w stanie to wytrzymać) i napiszę o tym. Myślę, że jest to jedyny sposób, aby naprawdę zrozumieć Dom Eamesów: żyjąc w nim dzień po dniu, zamiast doceniać go w oparciu o wygląd i formę. Architekci mogli się z tego uczyć, żyjąc w nim. Robiłbym proch, podlewałem ziemię, czyściłem okna i toalety, zamiatałem podłogi, wosk, wosk. Kiedy zrobiło się gorąco, otworzyłbym okno. Gdyby zadzwonił telefon, odpowiedziałbym.
[patrz też: deski podłogowe, domki holenderskie, domy drewniane ]

Tags: , ,

Comments are closed.

Powiązane tematy z artykułem: deski podłogowe domki holenderskie domy drewniane